Felietony

Tata, a Romek powiedział...

12-03-2007, kategoria: Felietony, dodał: Adam Szulczewski

Tata, a Romek powiedział..."Tata, a Romek powiedział..." - to kolejny felieton na stronach Rzepińskiej Puszczy Kulturalnej - Rzepin.net. Tym razem Michał Szulczewski prezentuje garść przemyśleń na temat pomysłów Ministra Edukacji Narodowej - Romana Giertycha. Masz własne zdanie? Chcesz je wyrazić? Nie czekaj, to miejsce jest właśnie dla Ciebie!

"Tata, a Romek powiedział..."

Wielkimi krokami zbliża się jeden z najważniejszych dni w życiu człowieka, dzień po którym nic nie będzie już takie jak wcześniej, a hierarchia wartości stanie (w niektórych przypadkach) na głowie. Może nieco przesadziłem, lecz faktem jest, że matura jest w życiu każdego, pierwszym poważnym egzaminem, od którego w końcu coś zależy.

Za dwa miesiące uczniowie z rocznika 88 zmierzą się z niezliczoną ilością pytań, pokonają własny stres, a przede wszystkim (co będzie z pewnością największym wyzwaniem) staną oko w oko z pierwszą (miejmy nadzieję – ostatnią) maturą kontrolowaną i kierowaną przez ministra edukacji Romana Giertycha. I chociażby tylko z tego ostatniego powodu chylę przed wami czoło i przyznaję – rok temu było łatwiej ;)

Pragnę przy tym wyrazić swoje współczucie tym uczniom, którzy załapią się na mundurki, oraz będą musieli uczyć się z podręczników wybranych przez ministra. Pamiętajcie więc, że ewolucji nie powstrzyma żaden człowiek, choćby nie wiem jak był wielki ;) Cała nadzieja w nauczycielach, którzy to przecież mają bezpośredni kontakt z uczniami, a więc zawsze będą ostatnim bastionem normalności na wyboistej drodze z ministerstwa do ucznia.

Swoją drogą, w przeciągu ostatnich kilkunastu lat nie było chyba na stanowisku ministra edukacji nikogo tak "płodnego" jak Roman Giertych. Podobno amnestia maturalna będzie obowiązywać w tym roku po raz ostatni, a od 2010 r. w celu uzyskania świadectwa dojrzałości konieczne będzie zaliczenie egzaminu z matematyki. Na ile te informacje sprawdzą się w przyszłości? Nie wiadomo, bo pan minister ma swoistą czkawkę z pomysłami, nim skończy omawiać jeden, już zaczyna omawiać drugi, kończąc w tym samym czasie omawianie trzeciego – zaiste niezwykły to dar, jakim swojego syna obdarzył profesor Maciej G. (pisane z kropką na końcu, bo pan profesor podpadł swoimi „kontrowersyjnymi” wypowiedziami Parlamentowi Europejskiemu i kto wie jak skończy się ta potyczka).

Nie dajmy jednak porwać się fali krytyki jaka spłynęła na wicepremiera Giertycha. Kilka z jego pomysłów wydaje się być – o dziwo! – rozsądnych.

Jak choćby – wspomniane już wyżej – plany wprowadzenia obowiązkowej matematyki na egzaminie maturalnym. Uważam to za dobre rozwiązanie, choć wiem, że humaniści będą protestować, jednak nie oszukujmy się, umiejętność logicznego myślenia jest równie niezbędna jak umiejętność poprawnego pisania, tak więc – humaniści! – do piór, ołówków i kalkulatorów! ;)

Program „tani podręcznik” choć wydawcy twierdzą, ze jest niemal niemożliwy do zrealizowania, to jednak trzeba przyznać, że pomysł w sam w sobie jest oczywiście godny pochwały.

„Zero tolerancji” - ten program z kolei budzi sporo kontrowersji. I słusznie. Być może monitoring podnosi bezpieczeństwo w szkole, ale nie oszukujmy się – poza terenem szkoły (a mówiąc dokładniej – na terenach do niej przyległych) wszystko pozostanie po staremu.

Oddzielaniu młodzieży sprawiającej problemy od reszty jest czymś, czego nigdy nie poprę, bo z pewnością nie jest to sposób na rozwiązanie czyichkolwiek problemów (poza oczywiście problemami ministra).

"Wychowanie patriotyczne" – no to już jest totalne nieporozumienie, ale to powinien wiedzieć każdy z nas. Będę może mało oryginalny - ale czasami nie o to chodzi – jeśli powiem, że patriotyzmu nie nauczymy się w szkole, patriotyzmu uczymy się z wiekiem, trzeba tylko odpowiednio zacząć. Wspierajmy więc lokalny „patriotyzm”, bo na tym wszyscy możemy tylko skorzystać. Zainteresujmy młodzież w szkołach regionem, w którym żyją, bo często sami nie wiedzą jak dumnym można być z historii własnego miasta i okolic. To zadanie stoi głównie przed nauczycielami, choć każdy mieszkaniec Rzepina ma taką samą szansę, aby dołożyć swoją cegiełkę do budowy lokalnej kreatywności wśród – często znudzonej życiem – młodzieży.

Michał Szulczewski, 12 marca 2007 r.

Drukuj, Wracaj



Komentarze ( 13 ) :

Dodaj/Pokaż komentarze

  • Dnia 15-03-2007 18:42 napisał(a): marta

    Michał.
    Po pierwsze podział na humanistów i ścisłowców istniał, istnieje i będzie istniał i nie wiadomo jak bardzo będziesz chcial to zmienić i tak Ci się to, drogi Michale nie uda. Wiem cos o tym, bo akurat zaliczam się do humanistów i kompletnie nie mogę pojąc nauk ścisłych.Choć bardzo bym chciała. Rzecz wyższa!
    Najbardziej współczuję tym, którzy czują się zarazem humanistą jak i ścisłowcem. Bo pamiętaj, że lepiej być zimnym, albo gorącym, niż letnim...(Jeśli rozumiesz co mam na myśli)
    Po drugie: Stan polskiej edukacji zszedł na psy. Przykro mi to stwierdzić, ale niestety...Sama teraz uczę w szkole, także mogę coś na ten temat napisać.

  • Dnia 14-03-2007 16:41 napisał(a): Michał

    marta
    Piszesz, że ludzie dzielą się na ścisłowców i humanistów. Jak dla mnie to tylko my dzielimy tak ludzi, taki odgórny podział, który nie wiadomo skąd się wziął. Są ludzie, którzy czują się zarówno humanistami i ścisłowcami i nie są wybrykami natury ;)
    Sytuacja polskiej oświaty nie jest wbrew pozorom tragiczna, a to dzięki temu że są jeszcze zdolni i zaangażowani nauczyciele. :) choć oczywiście jest sporo do poprawienia (bezpieczeństwo!), to wszyscy muszą się w to zaangażować, aby te wysiłki dały jakiś widoczny skutek.

  • Dnia 14-03-2007 16:17 napisał(a): marta

    Nie chce się wgłębiać w ten konflikcik, bo tak naprawde nigdy go nie rozstrzygniemy. nie ma szans...Co do matury z matematyki...Moim zdaniem ludzie sa podzieleni na ścisłowców i humanistów. Rozumiem ludzi, którzy nie znosza j. polskiego, historii, etc.Niektórzy nie umieją przekształcić wzoru inni nie znaja daty i przyczyn bitwy pod Kłuszynem.Jesteśmy ludźmi. Każdy z nas jest inny. WINA LEZY W W TYM JAK WYGLąDA SYTUACJA NASZEJ POLSKIEJ ośWIATY.Oczywiście trzeba to wypośrodkować.Dlatego pewnie na maturze mamy poziom podstawowy i rozszerzony.
    Na szczęscie zdawałam mature wtedy kiedy zdawałam:)ufff....

  • Dnia 14-03-2007 15:53 napisał(a): Michał

    Obecna forma matury z języka polskiego jest nastawiona na wykucie schematu tworzenia klucza z odpowiedziami, czyli - niewiele w niej myślenia.
    Pech chciał, że już mam za sobą tą maturę, a pisałem tak ogólnie, że skoro humaniści nie chcą matmy, to czemu ścisłowcy mają zaakceptować j. polski?
    Studiuję matematykę i aby się na nią dostać polski nie był mi potrzebny, tak samo jak matma nie była niezbędna na polonistykę.
    Gdzie tkwi haczyk? To matematyka jest nauką pierwotną, która systematyzuje wszystkie inne, co więcej systematyzuje też języki! (nie będę o tym dokładnie pisał, w każdym razie rzecz wyjaśnia się na przedmiocie zwanym logika).
    Program nauczania w szkole średniej nie jest przeładowany, kiedyś były całki - dzisiaj już nie ma, o ile okrojono materiał z historii, to woła o pomstę do nieba! Materiału w naszych liceach jest w sam raz, a nawet ciut za mało.
    i jeszcze odnośnie matematyki w naszych liceach, to warto zauważyć, że uczniowie w U.S.A na tym samym poziomie kształcenia nie potrafią liczyć pierwiastków równania kwadratowego (co prawda więcej tam algebry, ale to już inna śpiewka).
    Nasze liceum jest ogólnokształcące (próby zrobienia klas profilowanych - jako, że sam w takiej byłem - zakończyły się totalną klapą, głównie z winy uczniów - ale o tym też nie będę się rozpisywał) i takim powinno pozostać, bo ma ono uczyć tego co najważniejsze. I tak moim zdaniem jest obecnie (no może doskwiera ograniczony materiał z niektórych przedmiotów, ale co tam podstawy są - to najważniejsze!).

  • Dnia 14-03-2007 09:35 napisał(a): Marek Pych

    To może w ogóle nie chodźmy do szkoły, nie zdawajmy matur i nie uczmy się? Będziemy wtedy narodem głupków.
    Język polski jaki by nie był na maturze jest naszym językiem ojczystym i szczerze powiedziawszy uważam, że zdawać się go powinno. Forma tego egzaminu jest dla mnie obca, bo na szczęście wielkie (dla mnie) - zdawałem starusieńką maturę.
    Polskiego na studiach nie nauczą (chyba, że na studiach związanych z językiem) i w oczy mnie kole @Michale stwierdzenie, że nie będzie Ci on potrzebny na studiach (posługiwać się nim @Michale trzeba przecie). Ci fałszywi dyslektycy itp. (nie mówię tu o tych ludziach, którzy rzeczywiście mają takie choroby) strasznie mnie irytują kupując sobie jakieś świstki i świecąc nimi potem przed oczami egzaminatorów.
    Tak kończąc ten wątek, dodam na marginesie - bardzo dobrze się stało, że poloniści dostali nową broń do walki z plagiatami - Internet.

    Poruszę jeszcze sprawę wywołanej do tablicy matematyki. Otóż to co się dzieje woła o pomstę do Nieba. Kiedy słyszę, że student pierwszego roku studiów technicznych ma problemy z przekształceniem wzoru lub sprowadzeniem dwóch ułamków do wspólnego mianownika - otwiera mi się nóż w kieszeni. Równanie do średniego poziomu (bardziej niskiego niż wysokiego), o którym mówił @FlasH kole mnie w oczy równie niesamowicie. Mówię na przykładzie studentów, bo tak jest mi łatwiej, ale podejrzewam, że w średniej jest dość podobnie. Poza tym programy nauczania są strasznie przeładowane i niekiedy trzeba uczyć się rzeczy, które wręcz odpychają (tu najlepiej zapytać jakiegoś nauczyciela).
    Korzyść z tego jest jedna. Z opowiadań wiem, że doktoranci, którzy wyjeżdżają na zagraniczne uczelnie trafiają na wielki podziw swoich (niekiedy nawet starszych) kolegów jeśli chodzi o ich umiejętnośći i wiedzę. Pomyślcie teraz jakby to wyglądało i jakich byśmy mieli świetnych specjalistów jakby ich kierunkować od samej szkoły średniej w jednej dziedzinie...

  • Dnia 13-03-2007 23:47 napisał(a): Michał

    marta
    Obowiązkowej maturze z języka polskiego (w takiej formie jak obecnie) ZDECYDOWANE NIE!!!!!

  • Dnia 13-03-2007 20:49 napisał(a): marta

    Obowiązkowej maturze z matematyki KATEGORYCZNE I ZDECYDOWANE NIE!!!!!!!

  • Dnia 13-03-2007 13:50 napisał(a): Ena

    Oczywiście powinno być "dyskalkulii". Przepraszam - niedokładnie zczytałam tekst postu.

  • Dnia 13-03-2007 13:48 napisał(a): Ena

    Problemy z nauką matematyki zdiagnozowano już na początku lat osiemdziesiątych i nazwano dyskalkulią. Jest około 10 odmian dyskalkuli w zależności od problemów z opanowaniem określonych czynności matematycznych.Podobnie jest z dysleksją rozwojową, dysgrafią i dysortografią. Do chwili obecnej nie są poznane przyczyny powstawania powyższych zaburzeń - zakłada się mikrouszkodzenia mózgu powstałe w czasie rozwoju płodowego lub akcji porodowej. Co ciekawe, częściej dysleksję i dyskalkulię spotyka się u chłopców.
    Do zdiagnozowania dysleksji czy dyskalkuli potrzebne są odpowiednie testy, a osoba je wypełniająca musi mieć IQ na przybajmniej przeciętnym poziomie. Takich zaburzeń nie diagnozuje się u osób upośledzonych umysłowo. Testy są wiarygodne i posiadanie opinii z Poradni Pedagogiczno-Ppsychologicznej lub Polskiego Towarzystwa Dysleksji wyklucza zwykłe nieuctwo (zakładam, że nie chodzi tu o "kupienie" opinii). Osoby posiadające opinie nie są zwolnione z matury. Jedynym udogodnieniem może być wydłużenie czasu - maksymalnie o 30 min.- lub specyficzny sposób sprawdzania błędów ortograficznych - nie jest tak, że obojętnie ile i jakie się je zrobi, to ocena jest i tak taka sama.
    Pozdrawiam!

  • Dnia 13-03-2007 13:16 napisał(a): FlasH

    No to wymyśliłeś...
    Obowiązek zdawania matury z matematyki będzie powodował, że ludzie będą próbować załatwić papierek na "matematyczną dysleksję", żeby tylko nie pisać matematyki.

    Człowiek renesansu? Bo przebrnął przez ogólniak i zdał maturę? Przestań. W polskich ogólniakach są dziesiątki tysięcy uzdolnionych ludzi, którzy są równani w dół. Jak mają szczęście, to rodzice zafundują im dodatkowe zajęcia, jak nie, to jadą według programu, który nie pozwala im się rozwinąć.
    Wymaganie kolejnych niepotrzebnych umiejętności i wiedzy tylko po to by mogli pójść na studia spowoduje, że mniej czasu poświęcą na to z czego są dobrzy, a więcej na to czego nie potrafią, do czego się nie nadają i z czego nigdy nie będą mieć pieniędzy.

    A co do nienawidzenia szkoły - tak... będą mieć 1002-gi powód by nienawidzić szkoły.

  • Dnia 13-03-2007 12:08 napisał(a): Michał

    FlasH
    Ostatnimi czasy zdiagnozowano, że problemy z matematyką wśród uczniów spowodowane są czymś w rodzaju dysleksji matematycznej (mniejsza jak toto się nazywa). Czy w związku z tym uczniowie, którym wydaje się że, matematyka nie jest do życia potrzebna, mogą być z tego przedmiotu zwolnieni? (a zapewne do tego rodzice dzieci, u których "zdiagnozowano" "chorobę matematyczną, będą dążyć). Będzie to chore, tak samo jak wydawanie zaświadczeń o dysleksji na lewo i prawo (co ma miejsce teraz), a prawda pozostanie taka, że ledwie kilka procent uczniów ma dysleksję, reszta najzwyczajniej nie chce się uczyć, nie chce im się czytać, ani pisać. Matematyka na maturze będzie mobilizacją dla tych, którym wydaje się, że mogą schować się za "chorobą", lub dla tych, którzy stwierdzą, że im matematyka jest nie potrzebna i uczyć się jej nie będą. Ja jestem przeciwny obowiązkowemu zdawaniu języka polskiego na maturze (a już na pewno w takiej formie jaka jest obecnie), bo pisać umiem, a w przyszłości i tak polski nie będzie mi na studia potrzebny.
    Matematyka w liceum (gdzie nie ma już - niestety - całek), uczy tak banalnych podstaw, że nieumiejętność ich opanowania jest kompromitacją dla ucznia, zupełnie jak napisanie "żeka".
    Fakt, program nauczania matematyki, to głównie wzory, oraz nauka ich odpowiedniego wykorzystania, czyli nie mniej ni więcej jak nauka odpowiednich algorytmów. Istotą algorytmu nie jest rozwiązanie zadania, istotą jest zrozumienie jak ten algorytm działa. I to właśnie jest taki malusi początek logicznego myślenia.

    Przypomnę tylko, że nasze liceum jest ogólnokształcące, więc uczyć trzeba się każdego przedmiotu. Kiedyś o kimś, kto był znakomity w wielu dziedzinach mówiono "człowiek renesansu", dziś "półgłówek" - ot co postęp robi z ludzi.

    Jeśli chodzi o mundurki, moje zdanie jest takie, że szkoła to nie wojsko i dyscyplinę należy wprowadzać tam innymi metodami. Swoją drogą przez tyle lat ile uczęszczałem do naszej szkoły, nie spotkałem się z dyskryminacją na tle... "ubraniowym". Rewii mody też nie było, więc nie widzę konieczności ubierania wszystkich w mundurki.
    Co do identyfikacji ze szkołą, to faktycznie, byłaby to jakaś korzyść, ale z drugiej strony część uczniów mogłaby wręcz znienawidzić szkołę za ów mundurki.

  • Dnia 13-03-2007 10:25 napisał(a): FlasH

    "Uważam to za dobre rozwiązanie, choć wiem, że humaniści będą protestować, jednak nie oszukujmy się, umiejętność logicznego myślenia jest równie niezbędna jak umiejętność poprawnego pisania, tak więc – humaniści! – do piór, ołówków i kalkulatorów! ;)"

    A co ma logiczne myślenie do matury z matematyki? Dla mnie to pomysł idiotyczny.
    Po co człowiekowi, który idzie na ASP całkowanie i rachunek prawdopodobieństwa???
    Szkoła powinna być nastawiona na rozwijanie indywidualnych zdolności, a nie na masowe kształcenie półgłówków, którzy potrafią wszystko - czyli nic.

    Z Twoim zdaniem nt mundurków też się nie zgodzę. W szkole pomiędzy uczniami powinna być konkurencja, ale nie na to kto sie lepiej (drożej) ubierze, tylko na to, kto bardziej wykaże się w nauce.
    Jest wiele szkół, w których mundurki (mundury) są obowiązkowe i wydaje mi się, że uczniowie tych szkół nie mają nic przeciwko.
    Poza tym różne mundurki różnych szkół mogą pozytywnie wpłynąć na uczniów, którzy zaczną identyfikować się ze swoją szkołą... mam nadzieję.

  • Dnia 13-03-2007 08:09 napisał(a): Marek Pych

    Gratuluję tekstu :)

Dodaj komentarz

This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)

Komentarze są moderowane (przeczytaj regulamin), zostaną dodane po zatwierdzeniu.

Przepisz kod z obrazka:
Twoje imię(*):
Komentarz(*):
 

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze użytkowników. Adresy IP są logowane.

Przeszukaj nas!

Wpisz szukaną frazę: