Ryszard Kołodziejczak z Rzepina trzy tygodnie temu stracił w pożarze mieszkania przy ul. Bohaterów Radzieckich dobytek całego życia. Teraz został z niczym. Gazecie Lubuskiej skarży się, że od ponad dwóch tygodni musi spać na dworcu, bo gmina przestała się nim interesować.
"- Śpię na dworcu, bo po pożarze w moim mieszkania gmina zapewniła mi dach nad głową tylko przez trzy dni i zapomniała o sprawie - pożalił nam się Ryszard Kołodziejczak. - To nieprawda - twierdził burmistrz" - donosi GL.
O tym czy mężczyzna faktycznie został bez pomocy można przeczytać w internetowym wydaniu Gazety Lubuskiej.
Fot. Mariusz Szpakowski (archiwum)




Ilość głosów: 1
Komentarze ( 4 ) :
Dodaj/Pokaż komentarzedrugi udaje,że jemu pomaga.Jacy mieszkańcy taka władza.
Wstyd i brak zainteresowania , fakt lepiej swojej ''pensyjki'' pilnować.
Pozdrawiam.
Ps. Byłem ostatnio w rzepinie i stierdzam - SYF!!! masakra pełno zalegającego śniegu bałagan , no brak słów , aż żal ;/ Dobrze że nie mieszkam już w rzepinie bo to od jakiegoś czasu przygnębiające miasto...
Komentarze są moderowane (przeczytaj regulamin), zostaną dodane po zatwierdzeniu.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze użytkowników. Adresy IP są logowane.