Dziś nasz "Samozwańczy Felietonista" Wojciech Zakrzewski przedstawia swoje rozważania o wewnętrznych usprawiedliwieniach i porankach pełnych pomysłów. Do jakich doszedł wniosków? Sprawdźcie sami.
Każdego ranka budzę się z ogromem pomysłów na spędzenie dnia. Czy to słońce, czy deszcz, zawsze jest jakaś myśl, jakiś sposób na to, aby dobrze się bawić. Najgorszym posunięciem jest szukanie sobie usprawiedliwień: „Nie wychodzę z domu, bo nie ma z kim. Nie spotkam się ze znajomymi, bo zła pogoda. Nawet nie będę się umawiał, bo nic z tego nie będzie”.
Żeby być szczęśliwszym, wystarczy trochę zmienić podejście. Trzeba być na „tak”. Trzeba „próbować” życia. Przeżywać dni na różne sposoby. Poznawać siebie, nowych ludzi, nowe umiejętności. Swoje myśli zamieniać w czyn - czasem wbrew sobie. Bo momentami czujemy, że chcemy odpocząć, że to nie czas na znajomych i przygody.
Wtedy trzeba się przełamać. Pokonać siebie i życie usilnie toczyć na wysokich obrotach. Na starość i tak będziemy żałowali bardziej tego, czego nie zrobiliśmy, niż tego, co spróbowaliśmy. Bo nie ma nic tak motywującego i przyjemnego jak zasypiać wieczorem z głową pełną wspomnień i z uśmiechem na twarzy. Więc żyjmy chwilą, tak aby móc o niej myśleć i opowiadać z satysfakcją i dumą.
Wojciech Zakrzewski




Ilość głosów: 15
Komentarze ( 0 ) :
Dodaj/Pokaż komentarzeKomentarze są moderowane (przeczytaj regulamin), zostaną dodane po zatwierdzeniu.
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze użytkowników. Adresy IP są logowane.