Felietony

Pamiętnik Anatola P.

10-12-2007, kategoria: Felietony, dodał: Adam Szulczewski

Pamiętnik Anatola PWarszawa miała swoją Anastazję P. i jej pamiętniki, Rzepin ma swojego Anatola P. "Z zapisków skrywanych Anatola z Rzepina" to pamiętnik w odcinkach, z Rzepinem w tle, autorstwa Natalii Marii Araszkiewicz. Dziś odcinek 1. Zapraszamy.

"Z zapisków skrywanych Anatola z Rzepina"
Odcinek 1.

22 listopada

Oto ja – Anatol P. – facet, jak do tej pory myślałem sam o sobie, zbyt dumny, by zniżać się do takich babskich „rozrywek” jak zapisywanie swoich odczuć w czymś na kształt pamiętnika…

Ale jednak!

Ta jesienna pora jakoś tak mnie zmusza do jakiejkolwiek formy poratowania siebie samego…
A zresztą – co mi tam! Przecież nikt tego nie zobaczy, więc mogę tu pisać co mi się podoba, ot co.

Jestem studentem II roku filmoznawstwa na Uniwersytecie im. A. Mickiewicza w Poznaniu. Siedzę tu jak zwykle od października, uczę się tego, co lubię i… mimo wszystko się męczę… Kocham te studia, bardzo lubię to miasto, ale kiedy dopada mnie zmęczenie, kiedy nadchodzi jesień w pełnej swej ponurej krasie to jest mi tutaj źle i tęsknię za moim rodzinnym Rzepinem…

Gdy byłem w domu, jesień nigdy aż tak bardzo mi nie doskwierała, podczas gdy w Poznaniu czuję się nagle uwięziony pomiędzy blokowiskami i nawet spadające liście wydają się sztuczne... Szaro, buro, ponuro… Marazm nad marazmami...

A w Rzepinie wystarczyło wyjść z domu, przespacerować się tak dobrze znanymi uliczkami, pójść nad jezioro czy do lasu, w którym jesień jest jesienią, a nie jakąś depresyjną namiastką…
Tylko tu mogę odetchnąć prawdziwym jesiennym powietrzem, poczuć zapach mokrych liści, a nie truć się w każdym oddechu spalinami…

Poznań jest piękny, owszem. Jest zagadkowy, tajemniczy, pociągający, uwodzicielski… ale mój Rzepin na zawsze już będzie na pierwszym miejscu pod każdym względem.

Dziś dopiero poniedziałek, ale jakoś to wytrzymam, a potem przerwę tę spiralę prawie depresyjnego zapętlenia – w piątek wskoczę w pociąg do domu i pognam… no, powlokę się do domu, do tej prawdziwej jesieni, która cieszy oko, a nie zatruwa duszę…

PS Może z tym pisaniem to nie jest taki zły pomysł? Jakoś tak mi lżej…
Chyba muszę zwrócić honor wielkiej sile tej formy.
Wcale nie babskiej formy…

Natalia Maria Araszkiewicz

Drukuj, Wracaj



Komentarze ( 0 ) :

Dodaj/Pokaż komentarze

    Dodaj komentarz

    This is a captcha-picture. It is used to prevent mass-access by robots. (see: www.captcha.net)

    Komentarze są moderowane (przeczytaj regulamin), zostaną dodane po zatwierdzeniu.

    Przepisz kod z obrazka:
    Twoje imię(*):
    Komentarz(*):
     

    Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za komentarze użytkowników. Adresy IP są logowane.

    Przeszukaj nas!

    Wpisz szukaną frazę: